Szumy w uszach I – co za utrapienie

Posted: 7 January 2014 in Lifehack, Tutorials and guides
Tags: , , , , , ,

Przypałętała się do mnie cholerna katorga – wysokotonowe szumy w uszach. Irytujące jest do tego stopnia, że mózg chce się przestawić pieprzoną dulszczyznę, a co za tym idzie – nerwica, depresja, słaba kuśka. Wiecie. Kto lubi czuć się na kacu całe dnie?

Na szczęście jestem na takim etapie, że nie jest mi to groźne, ale przejmować czas się zacząć.

Jak to gówno powstaje?

W moim przypadku przyczyn jest tyle ile każdy może mieć oddzielnie. Począwszy od samczego nie noszenia czapek rano po myciu głowy, a skończywszy na dousznych słuchawkach, które tak naprawdę powinny służyć do wsadzania sobie je w cztery litery. Straszliwy zysk dla laryngologów ten wynalazek. No ale nieistotne. Najfajniej jest gdy po prostu gromadzi się nadmiar miodu w uszach i się przytyka, a współczesny świat usilnie podpowiada Ci, żebyś używał wąskich pałeczek wokół dziurki usznej, a nie wpychać je do środka i poczuć się znowu młodo jakby się kochało z dziewicą, bo doprowadza to do wpychania owej woskowiny, co może doprowadzić do uszkodzenia bębenka. Co za świat.

Rozwiązań jest kilka

Drogim, długotrwałym i pewnym jest habituacja czyli cholerne przyzwyczajenie słuchu to tego, że gdzieś tam jest i oszukanie organizmu poprzez wmówienie mu, że go nie słychać.

Podobną metodą, jest użycie generatora szumu białego, tylko ja pieprzę – co najmniej 8h dziennie trzeba słuchać jeszcze gorszego pisku. Metoda podobna do habituacyjnej, z tymże Twoja atrakcyjność wśród samic spada, gdy widzą, że masz dwa aparaty na uszach jak pomocnik Lando Carlisiana w Imperium Kontratakuje. Ewentualnie spróbować włożyć z tym słuchawki na noc i zasnąć, ale to może być ciężkie. No i kiedyś była taka metoda na powiększanie cycków, ale okazała się klapą.

Wiecie co ja robię?

Początkowa metoda leczenia poprzez olewanie problemu – nie sprawdza się na dłuższą metę. Jednak jestem fanem wszystkiego co naturalne. Co tak naprawdę pomaga, jest związane z całą głową.

Grunt to wysypiać się, relaksować się dużo. Jeżeli w pracy wyganiają Cię na dwutygodniowy urlop to… jedź na urlop! Tylko nie nurkuj za szybko bo może Ci ciśnienie skoczyć i zamiast w pałce, pójdzie do rzadziej używanej główki.

Należy unikać tych pieprzonych słuchawek dousznych, ale słuchawki tradycyjne i słuchanie muzyki – pomaga! Idziesz do pracy, do szkoły, jesteś na treningu – słuchaj muzyki w normalnych słuchawkach!

Czyszczenie uszu u laryngologa – czyli płukanie, oczywiście, polecam! Nie polecam samemu.

Woskowanie uszu – samodzielne lub u specjalisty. Jest to fajny zabieg, nietypowy. Palisz sobie pseudoświecę nad głową i partnerka musi Ci trzymać głowę na kolanach. Kosztuje 30zł, a może być zajebistą grą wstępną. Jeżeli nie pomoże samo woskowanie, to przynajmniej seks z kobietą życia Cię zrelaksuje, so fuck hard, or go home.

Wizyta u psychoterapeuty – nie ma co się oszukiwać, że podłoże może być również neurologiczno-nerwicowe, więc jeżeli schowasz dumę do kieszeni i się wybierzesz do terapeuty, to tylko chwała Ci za to. Jest to lekarz jak każdy inny i jak słyszę, że “nie będziesz robił ze mnie psychola!” to nóż mi się w kieszeni otwiera, bo to średniowieczne i żałosne.

Ćwiczenia na co dzień!

Znalazłem ciekawą metodę, która w zasadzie spowodowała, że napisałem te bzdety powyżej, bo rzeczywiście rozluźniła mnie od tego pieprzonego dźwięku na parę minut, więc widzę w niej nadzieję na lepsze jutro, a może dalej myślę o grze wstępnej? Ah, fuck it. Ok, do rzeczy.

Instrukcja: usiądź wygodnie na kanapie, fotelu, byle nie na twardym. Masz czuć relaks. Zamknij oczy, nie myśl o niczym. Namierz sygnał pisku… da się go wyczuć. Jest to taki pasek fali dźwiękowej okalający połowę obwodu głowy od ucha do ucha mniej-więcej na wysokości łączenia szyi z głową. Namierz go i spróbuj poprzesuwać przez chwilę. Co powinieneś czuć? Że ton pisku zmienia się, nie ustaje, ale wydaje się maleć. OK! Jak jesteś na tym etapie to zajebiście. Czas go zniszczyć. Uwaga! Niemożliwe. Do zamkniętych oczu dołóż teraz zatkane uszy. Weź swoje kochane ręce, które na co dzień służą Ci do pieszczot i kciukami, lub wskaźnikami zatkaj sobie uszy, na początku delikatnie, a później co raz mocniej, aż w końcu będziesz słyszał wnętrze swojego ciała. Potrwaj tak kilka minut, nieustannie przesuwając pisk niżej i wyżej. Możesz spróbować dłużej – na dłużej powinien być efekt.

Advertisements
Comments
  1. tturba says:

    Test nowego komentarza.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s