Archive for January, 2014

Spoko sytuacja.

Siedzę sobie w pracy i pytam w dziale czy ktoś nie pamięta może hasełka do takiego pokojowego urządzenia WiFi jakim jest WAP54Gv3. Niestety nikt nie odpowiedział pozytywnie. Cóż, będąc ostatnimi czasy podchmielony remote shellami wpisałem dla draki ‘remote spl0ita’ do tego Linksysa i goOgle nie zawiodło. W 2010 była taka tragiczna luka, że nawet nie wiem jakim cudem ją ominąłem w exploit-db.

Warto ją przypomnieć, bo to niezły skandal:

A debug interface allowing for the execution of root privileged shell commands is available on dedicated web pages on the device. Hardcoded credentials, that cannot be changed by user, can be used for accessing the debug interface

Adresy logowania (CGI):

init_GTK_auth> #”Debug_command_page.asp”

init_GTK_auth> . byte 0 adebug.cgi .ascii “debug.cgi*”<0>

Ok, linki spoko, ALE LOGIN I HASŁO?!

lw $a1, offset aGemtek  # “Gemtek”

addiu $a1, -0x58ec

lw $a1, offset aGemtekswd  # “gemtekswd”

addiu $a1, -0x58e4

Efekt:

wap54g

 

 

 

 

 

 

 

 

Dobrze, że to adm LVLAN bo byłby wstyd :).

Advertisements

Mam dość, oficjalnie mam dość tego pisku w uszach. Wytaczam ciężkie argumenty jakimi są:

Parafina ciekła, czyli olej parafinowy – powszechnie stosowany w kosmetyce. Ostatnio będąc u laryngolog dowiedziałem się, że znakomicie zastępuje cholerne patyczki upychające wosk w uchu. To ciekawe połączenie ropy naftowej i węgla brunatnego potrafi tę woskowinę rozpuścić bez szkody dla organizmu. Tej, jak masz rano suche dłonie przez twardą wodę – parafina również Ci pomoże (tak, jeżeli męczyłeś kuśkę to też). Parafina pomaga, dodatkowo jest fajny efekt uboczny – z uszu wydziela się ciepło. Uspokaja na parę chwil, może na dłuższą metę profilaktyka będzie stanowiła o większej skuteczności.

 

 

Woskowanie (konchowanie) uszu – niedoceniany zabieg niekonwencjonalnej medycyny wschodu. Da się go wytłumaczyć naukowo nawet. Rulonik specjalnej bawełny jest nasączony woskiem pszczelim, parafiną i kilkoma dodatkowym składnikami. Taki rulonik jest umieszczany w uchu i następnie podpalany. Jak wiadomo spalanie w tunelu generuje podciśnienie, wobec czego może nastąpić efekt “odetkania” ucha, lub wręcz jego wyczyszczenia. Należy woskować oba ucha dla wyrównania ciśnienia trąbek Eustachiusza. Tego krótkiego siedmiominutowego zabiegu nie należy przeprowadzać samodzielnie ze względu na możliwość poparzenia, a po drugie świeca musi stać całkowicie prostopadle i nieruchomo. Sprawdzę w najbliższym czasie.

 

 

 

Na koniec wisienka na torcie:

Terapia kurde manualna – metoda ta stosowana jest w dysfunkcjach narządu ruchu będących wynikiem przeciążenia, urazów bądź zapalenia stawu, mięśnia, skóry lub nerwu. Terapia ta wykonywana jest bezpośrednio rękami terapeuty bez użycia żadnych aparatów i urządzeń. Celem jej jest usunięcie stwierdzonych zaburzeń – czyli przyczyn dolegliwości – i związanych z nimi objawów bólowych. Zabieg terapii manualnej poprzedzony jest zawsze wywiadem oraz diagnozą manualną tj. funkcjonalną analizą strukturalną. Techniki  stosowane w terapii manualnej to techniki tkanek miękkich, masaż funkcyjny, masaż poprzeczny, trakcje, mobilizacje, manipulacje, ćwiczenia lecznicze. Czy może to pomóc na szumy w uszach? Szczerze mówiąc nie wiem, lecz na stronie masażystów, którzy specjalizują się w tej technice – ten objaw występuje zwykle w pierwszej piątce, więc zakładam, że rzeczywiście ma to sens. Biorąc pod uwagę, że cena zabiegu to drobne 30zł, postanawiam wybrać się do Kudowy Zdroju wraz z moją empirystyczną naturą dojścia do prawdy i odpowiedzi na pytanie czy rzeczywiście to wszystko ma sens.

Mam nadzieję, że wpis, który będzie okraszony numerem cztery będzie konkluzją i zamknięciem raz na zawsze tematu krzyczącego anioła w mojego głowie.

Dalej w temacie Sca.py, gorąco polecam krótki poradnik Adama Maxwella (@catalyst256). Oczywiście w dalszym ciągu podstawowa znajomość Py.tonga jest obowiązkowa.

Byłem wczoraj u laryngolog, jednej lepszej w Opolu. Zajrzała mi do ucha, była przerażona tym co zobaczyła w lewym. Próbowała wyciągnąć to coś. Nie dało się. Wzięła większy kaliber, który również okazał się zbyt delikatny na ubity ul, który sam sobie zbudowałem rozdziewiczając biedne ucho patyczkiem wtedy gdy ochota była. Wkurzyła się, wzięła wielką strzykawkę z wodą i trysnęła mi do ucha tak mocno, że aż łzy poleciały z moich oczu, które na co dzień były przyjaciółmi. Ponownie nie pomogło. Spróbowaliśmy więc jeszcze raz, tym razem tryskając pulsacyjnie. Ufff, rozruszało się, zacząłem czuć ulgę. Wróciliśmy do narzędzi manualnych i jeeest, materiał poddał się nieefektywnie. Nie wystrzelił jak korek od dobrego bułgarskiego wina, jednak rozpadł się na wiele małych cząstek, które wypłynęły niczym posiadłości samurajów podczas tsunami w Fukushimie.

Ulga.

Wieczorem jednak ponownie zacząłem słyszeć dźwięki. Zacząłem się zastanawiać czy nie jest to może anioł (Tyrael?), który przemawia do mnie prosząc mnie o zgodę na bycie jego ziemskim naczyniem. Nie wiem. Nie wiem co mam myśleć. Pozostało mi podejmować kroki desperackie by wyłączyć ten straszliwy pisk, który gdyby choć trochę przypominał jęki rozpalonej kobiety – byłby ukojeniem. Postanowiłem, zaryzykuję. Położyłem się do łóżka, panel nawigacyjny wskazywał stronę simplynoise.com, a potencjometr ustawiony na 30% oscylował aż do 60. White Noise. Biały szum. Ubrałem słuchawki, próbowałem zasnąć. Chwilami nawet wychodziło, jednak nieustępliwy ucisk w pęcherzu nie pozwalał mi relaksować się długo ową błogością. Cholerny biały szum przypomina dźwiękiem wspaniałe morskie fale. Dodatkiem do całości była oscylacja, która nakładała na fale piękny efekt wietrznej bryzy. Nie dało rady, sikanie non-stop to jedyne co można uzyskać słuchając szumu białego, pierwotnego. Jeszcze tylko dźwięku fruwających mew brakowało.

Podejrzewam, że szum różowy mógłby nieść efekty podobne, dlatego dziś jedyne co mi pozostaje to oprócz piekących oczu od nasłuchiwania tej niedorzeczności – szum brązowy. Lecz winnym postawić pytanie, czy nazwa szumu nie jest prorocznym kolorem tego co z tego powstanie?

Pojawiło się darmowe wideo z SPSE genialnego narzędzia kreowania własnych pakietów – Scapy!

Uśmiech – mawia się, że należy się uśmiechać nawet gdy nie ma z czego się śmiać, bo nigdy nie wiadomo kto się w tym zniewoleniu zauroczy. Pierdu-pierdu, ale sens to ma. Pierwsze wrażenie jakie się robi na otoczeniu to wygląd i nikt mi nie powie, że jest inaczej. Jeżeli wyglądasz na zadbanego, a dodatkowo się uśmiechasz to możesz być potencjalnym kandydatem na przyszłego reproduktora dodając do tego romantyczny wątek miłosny i mnożąc to wszystko przez pojęcie szczęścia.

Dlatego warto mieć zdrowy, biały uśmiech.

Kilka lat temu po wielu latach dojenia butli Coca-Coli, czipsów i jagód stwierdziłem, że warto zająć się moim uzębieniem, które dorównywało żółci w mordzie starego czarnoksiężnika z powieści “Czarna Krypta”.

#Biała Perła

Jako kompletny laik tematu poczytałem w internecie o środku Biała Perła. W tamtych zamierzchłych czasach środek ten był reklamowany jako działający po 21 dniach. W dobie gonitwy za wszystkim za czym da się podążać, dzisiaj na opakowaniu jest napisane, że efekt gwarantowany jest w 10 dni. Zestaw wygląda tak:

Składa się z magicznej pasty, dwóch wkładek formujących się do kształtu uzębienia pod wpływem ciepłej wody oraz aplikator pasty do wkładek. Zakłada się, łazi się z tym i po dziesięciu dniach efekt… JEST. I co ciekawe jest widoczny bardzo dobrze i jest trwały. Także jeżeli ktoś ma czas i chęci to polecam. To rozwiązanie moim zdaniem jest totalnie nieinwazyjne, jednak jest to proces długotrwały i rozciągnięty w czasie.

#Pure Lite

Ostatnimi czasy na grouponie w moim mieście pojawiła się oferta z gabinetu kosmetycznego, który wybiela zęby metodą Pure Lite. Pomyślałem, że skorzystam, bo w końcu rabat z 700zł na 99zł to czemu nie. Poszedłem i wyglądałem tak:

DSC_0091

Zabieg polega na nałożeniu specjalnego żelu na uzębienie, a następnie naświetlanie lampą LED’ową. Uzyskany efekt to z D2 na C3 jeżeli dobrze zrozumiałem. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że efekt utrzymał się zaledwie przez 24h. Pomimo zachowania pełnej białej diety nie udało mi się przedłużyć efektu wybielania. Gdzie leżała przyczyna? W tym, że był to gabinet kosmetyczny, a nie stomatologiczny i nie robiliśmy tego “po Bożemu”. W ogóle przez atmosferę i przygaszone światło zasnąłem na tym cholernym stole i cała ślina z pyska wylała mi się na sweter, gdyż umieszczony w jamie ustnej rozwierak blokuje możliwość jej zamknięcia.

#Beyond

Postanowiłem więc zakupić groupona z innej oferty. Tym razem z Gabinetu Stomatologii Estetycznej! To był strzał w dziesiątkę z uwagi na fakt, że Pani stomatolog przed zabiegiem zaproponowała mi ściąganie kamienia i piaskowanie i to niesamowicie poprawiło jakość uzębienia i stworzyło wrażenie dużej przyjemności w ustach. Zęby się stały śliskie i wypolerowane. Następnie dziąsła zostały zabezpieczone i zostałem poddany podobnej metodzie wybielania do Pure Lite, z tymże podobno lepszej, określonej jako Beyond. I muszę przyznać, że efekt jest niezły:

Bez-nazwy-1

Tak. Mam diastemę i jest urocza, więc wal się. Uzyskany kolor według kolornika Opalescence to A2. Metoda jest droższa od Pure Lite, ale po tygodniu od jej stosowania pomimo picia espresso oraz wcinaniu batoników z jagodami – efekt zmniejszył się może o 1 ton.

#Karbimid

Najlepszą metodą moim zdaniem, ale jednocześnie najdroższą i nie należy jej wykonywać samodzielnie, bo po pierwsze nigdzie się tego środka nie kupi, a po drugie może dojść do martwicy dziąseł – jest środek stomatologiczny zwany karbimidem. Wybiela spanikowanym pannom młodym uzębienie na A1 z ogromną gwarancją sukcesu, jednakże to swoje kosztuje. Jego wysokie stężenie (20-36%) jest dosyć niebezpieczne dla całej jamy ustnej, więc lepiej nie kombinować tylko wydać pół wypłaty u stomatologa. Dla przykładu stężenie Beyond to 6% – żartów nie ma.

#Sumienność

Najlepszą jednak metodą jest sumienność. Jeżeli planujesz zakupić Białą Perłę to warto po jej stosowaniu dokupić pastę Pearl White. Co prawda ja miałem ją ściąganą z USA, jednak wystarczy swojego stomatologa zapytać o dobrą pastę podtrzymującą efekt wybielania, a myślę, że znajdzie odpowiednią, bądź specjalnie dla Ciebie ją sprowadzi. I tak o to wygląda mój zestawik:

DSC_0104

Na zdjęciu widoczne są: dwie szczęki przygotowane przez znakomitego protetyka, pasta pearl white z efektem wybielania (koszt opakowania 50zł), mała pasta podróżna BlanX, nić dentystyczna (bo po ściąganiu kamienia robią się niewielkie szczeliny między zębami i trzeba je czyścić) oraz dwie strzykawki z karbimidem, ale przypominam, że nie wolno ich stosować samodzielnie. Jedynym mankamentem Pearl White jest fakt, że nie smakuje jak powszechna pasta do zębów, a jak mentholowy żel przeciwbólowy Ben-Gay, tragedia, ale czego się nie robi by być pięknym.

Nie ma białego śniegu to przynajmniej niech zęby będą białe.

WinAmp nie zginie!

Posted: 14 January 2014 in World
Tags: , , ,

Grupa Radionomy odkupiła od AOL prawa do WinAmpa i Shoutcasta oceniając pierwszy program jako najlepszy na świecie do odtwarzania muzyki. Licencje zostały zakupione za kilka milionów dolarów. Zabawne, bo AOL odkupił w 1999 roku od Nullsoftu te same licencje za ponad $80 mln :). No nic, jest to fajna informacja, chyba każdy miał styczność z WinAmpem.

Źródło: techcrunch.